| WYSTĄPIENIE Z 9.10.2008 - Wykorzystanie przez Parlament symboli Unii Europejskiej |
|
To prawda, że symbole stanowią o emocjonalnym przywiązaniu do ulubionej organizacji, czy państwa. Spoglądając na flagi, motta, słuchając hymnów, czy nawet biorąc do ręki monetę, kojarzymy je bezbłędnie z określonym państwem lub inną organizacją. Jest oczywiste, że takie symbole, pozwalające na łatwą identyfikację i emocjonalne związanie, posiada także Unia Europejska.
Ciemnoniebieska flaga z dwunastoma złotymi gwiazdami; „Oda do radości” z IX Symfonii Ludwiga van Beethovena; „Dzień Europy” - święto obchodzone 9 maja; euro jako oficjalna waluta 15 państw członkowskich – to od dawna ustalone, znane i powszechnie akceptowane symbole, najpierw Wspólnot, a teraz UE. Jeśli do tego dodamy motto, czyli dewizę Unii: „Zjednoczona w różnorodności”, to otrzymamy doskonały opis istoty europejskiego projektu.
Jako członek Konwentu bardzo żałuję, iż symbole UE opisane w Konstytucji Europejskiej nigdy nie weszły w życie. Były postrzegane jako elementy „quasi-państwowe” i dlatego zostały wyrugowane z tekstu Traktatu Lizbońskiego. Uważam jednak, iż pomimo tego nie straciły one dla obywateli UE ani swej atrakcyjności, ani swego charakteru i są nadal nośnikami wartości, na których opiera się Unia Europejska i wyrażają poczucie wspólnoty jej obywateli.
Dlatego dobrze się stało, że impuls do używania symboli europejskich wychodzi właśnie od Parlamentu Europejskiego.
|





